Skontaktuj się znami

Jeżeli masz jakiekolwiek pytania - po prostu pisz: noninclusive.blogspot@gmail.com

poniedziałek, 25 sierpnia 2014





„POD SŁOŃCEM TOSKANII”

Frances Mayes,  autorka książki „Pod słońcem Toskanii” odnajduje szczęście i swoje miejsce na ziemi w Toskanii. 
W ogóle jej się nie dziwię! 
Toskania to wspaniały region we Włoszech, bardzo zróżnicowany pod wieloma względami. 
Zróżnicowana przyroda i widoki oraz piękno niesamowitych miast z ich architekturą i ogromnym bogactwem sztuki, sprawia, że region bez końca można odkrywać.  
Pogoda w Toskanii jest również bardzo zróżnicowana, np. we Florencji latem jest bardzo gorąco, natomiast w Pisie (bliskość wybrzeża) i Tirreni jest ciepło, jednak latem zdarzają się deszcze i chłodniejsze dni - oczywiście chłodniejsze dla Włochów – tem. 26 st., to dla nich masakra! 
Zimową porą z kolei jest odwrotnie, we Florencji jest dużo chłodniej niż w Pisie. 
Nie miałyśmy czasu na zwiedzenie wewnętrznej części regionu, gdzie obfitują widoki winnic, gajów oliwnych i cyprysowych oraz małych malowniczych miasteczek. 
Wybierzemy się tam następnym razem!
Moja krótka wycieczka do Toskanii po raz kolejny uświadomiła mi, że jeśli miałabym mieszkać w Europie, to Italia jest jedynym i właściwym wyborem.
Wycieczka po Toskanii trwała tydzień, zaczęła się 5 sierpnia i niestety 12 sierpnia musiała się skończyć. Wybrałam się tam z córką.
Znowu to brzydkie słowo „musieć”, którego tak bardzo nie cierpię! 
Czekam na dzień, kiedy całkowicie zamienię „musieć” na „chcieć”. Póki co postaram się bardziej „postanawiać coś” niż „musieć”. 
Za logistykę naszych wyjazdów przeważnie odpowiadał Rafał, tym razem same opracowałyśmy trasę, postanowiłyśmy dostosować nasz zapał do eksploracji Toskanii do czasu, który miałyśmy tam spędzić.
Muszę przyznać, że całkiem nieźle poradziłyśmy sobie z logistyką podróży, jednocześnie nie trzymając się planów tak ściśle. Rafał to do Ciebie!  ;-)
Podróż była zaplanowana w następujący sposób:  pierwsze dwa dni w Pisie (w tym drugiego dnia wycieczka do miasta Lucca), dwa dni we Florencji, potem wracamy do Pisy, gdzie spędzamy ostatnie trzy dni, jeżdżąc codziennie na plażę do miejscowości Tirrenia (odpoczynek po intensywnym zwiedzaniu). 

Rozdział I – PISA




Wyładowałyśmy na lotnisku w Pisie i naszą misją było znalezienie pensjonatu, gdzie miałyśmy zarezerwowany pokój. 
Pisa to miasto, w którym naprawdę można się zgubić, ma aż 5 km. ;-), ale pensjonat miałyśmy na obrzeżach Pisy. 
Z pomocą przyszedł Pan kierowca autobusu, w który wsiadłyśmy na lotnisku, absolutnie niemówiący po angielsku, ale na szczęście byłam przygotowana (rozmówki włoskie ze słownikiem + szybki kurs na CD). 
Kierowca w konsekwencji wysadził nas na przystanku, z którego miałyśmy już blisko do naszego pensjonatu – Lumiere, zbaczając chyba trochę ze swojej trasy, ale to Italia, tam życie i pracę traktuje się na szczęście z dużym luzem.
Jak powiadają Włosi: It’s Italy, here everything sometimes works, sometimes not! 
Pensjonat Lumiere był bardzo przyzwoity, pokój urządzony stylowo, czysto, a okolica bardzo spokojna. Przywitał nas bardzo miły i pomocny właściciel. 

Pokój w pensjonacie Lumiere. Widać włoskie zamiłowanie do estetyki.


Do centrum Pisy z pensjonatu chodziłyśmy piechotą (jakieś 2,5 km). Można było dojechać również autobusem, ale my byłyśmy żądne eksploracji!
Tuż po zameldowaniu w pensjonacie szybko wybrałyśmy się do centrum Pisy w poszukiwaniu najbardziej pożądanego obiektu, czyli słynnej krzywej wieży!
Słynna krzywa wieża stoi sobie na Piazza del Duome, gdzie oprócz wieży jest również piękna renesansowa katedra, baptysterium i Camposanto (cmentarz). 
Do placu szłyśmy od Piazza Vittorio Emanuele II (po prawej stronie jest Stazione Centrale – dworzec kolejowy), ten plac był potem naszym głównym punktem odniesienia w Pisie. 
Uwierzcie mi, że król Vittorio Emanule był niezłym gościem we Włoszech, bo w każdym włoskim mieście główne ulice noszą nazwy od jego imienia (główna ulica w Palermo na Sycylii oczywiście też się tak nazywała). Jeśli pojedziecie do jakiegokolwiek włoskiego miasta i zobaczycie na mapie plac lub ulicę o tej nazwie zapewne stanie się Waszym punktem orientacyjnym, bo będzie to główny plac albo ulica. :-)
Prosto od placu rozciąga się główna ulica w Pisie, która nosi nazwę Corsa Italia i idąc nią doszłyśmy do Piazza del Duome, zwiedzając po drodze szereg małych uroczych uliczek, placów i zakątków.



Na Piazza del Duome ujrzawszy krzywą wieżę oraz kompleks pozostałych budowli, przyszło nam do głowy, że to musiała być sprawka kosmitów! 
Kiedy docierasz pierwszy raz na ten plac to widok naprawdę robi duże wrażenie. 
My dotarłyśmy tam już prawie pod wieczór, pogoda tego dnia była dość niesamowita. Było bardzo dużo chmur na niebie i wydawało się, że spadnie deszcz. 
Jednak mimo wszystko dalej było bardzo ciepło, a deszcz nie spadł. 
Zachmurzone niebo w zestawieniu z kompleksem budowli na Piazza del Duome tworzyło podniosły, malowniczy i trochę mroczny klimat. 
Była to świetna okazja do zrobienia ciekawych zdjęć, które możecie teraz zobaczyć. 






Baptysterium.
Katedra.

Dlaczego krzywa wieża jest krzywa? 

Jedno z naszych ulubionych miejsc. Siadałyśmy wieczorami na schodach pod katedrą i obserwowałyśmy wieżę i śmieszne pozy jakie robią ludzie żeby zrobić sobie zdjęcie z krzywą wieżą. ;-)


Krzywa wieża w Pisie od początku swojego istnienia (początek budowy jakiś XII wiek), zaczęła odchylać się od pionu. 
Dzieło się tak i dzieje z powodu dużej ilości wody w glebie, na której zbudowano miasto.
Woda rozmiękcza glebę na tyle, że dużo budynków i różnych obiektów w Pisie stoi w lekkim przekrzywieniu. 
W Pisie oprócz głównej krzywej wieży na Pizza del Duome, są jeszcze dwie inne krzywe wieże i ogólnie podobno jest duży problem z budowaniem czegokolwiek, właśnie ze względu, na jakość ziemi. 
Obecnie wieża została zabezpieczona na jakiś czas przed przekrzywianiem.
Mimo tego jest obiektem bardzo wrażliwym, dlatego zwiedzać ją od środka może jednocześnie tylko 25 osób. 
Wstęp na górę krzywej wieży kosztuje aż 18 euro od osoby, więc odpuściłyśmy sobie tę atrakcję, wiedząc, że mamy określony budżet na wycieczkę, a w kolejce czeka jeszcze Florencja, Lucca i Tirrenia. 

Po zrobieniu tysiąca zdjęć na Piazza del Duome, w tym również tych najbardziej durnych, na których stoimy i podtrzymujemy wieżę ;- ), udałyśmy się na poszukiwanie toskańskich specjałów kulinarnych.  

W pobliżu Piazza del Duome restauracje są dość drogie, więc warto się trochę oddalić. 
Toskania słynie z wyrobu suszonych mięs, szynki prosciutto i toskańskiej salami. 
Natrafiłyśmy na przyjemną knajpę, która jednocześnie jest sklepem z różnymi rodzajami dojrzewających wędlin. Zamówiłyśmy talerz wędlin i serów dla dwóch osób oraz dwa kieliszki zimnego prosecco, do tego cały koszyczek różnych bułeczek. 
PYCHA!
Wracając zachciało mi się espresso, więc wstąpiłyśmy do jednej z kawiarni na głównej ulicy prowadzącej do Piazza del Duome. 
Okazało się, że kawiarnia prowadzona jest przez dziewczynę z Polski i jej Włoskiego chłopaka. Była okazja żeby chwilę pogadać. 

Ach! Pychchaaa! 

Na drugi dzień wybrałyśmy się na wycieczkę do miasta Lucca, ale o tym napiszę w następnym poście. 
Do Pisy wrócimy jeszcze w kolejnych opowieściach! 


piątek, 1 sierpnia 2014


SYCYLIA - SZALEŃSTWO ZMYSŁÓW


„Szaleństwo zmysłów” - w taki sposób określam obcowanie z tym pięknym kawałkiem włoskiej ziemi.
Postaram się opisać Wam dlaczego zmysłowe szaleństwo zdawało się nie mieć  końca.
Nie będę umieszczała tu informacji, które możecie wyczytać z przewodników,  skupię się raczej na swoich przemyśleniach i opisaniu tego, czym mnie urzekła Sycylia.
Do Sycylii wybraliśmy się w najgorętszym okresie lata, czyli od 11 lipca do 18 lipca 2014 roku.
W Polsce wówczas panowała niezła, słoneczna pogoda.

Po wylądowaniu na lotnisku w Trapani przywitała nas kojąca, wyspiarska i zapowiadająca niezwykłą przygodę bryza, która towarzyszyła nam do końca pobytu. 

Smak i węch


Miejsca, które odwiedzam zazwyczaj zapamiętuję lepiej lub gorzej dzięki smakowaniu regionalnej kuchni.
Sycylijskie  jedzenie w mojej ocenie,  jak do tej pory nie ma sobie równych!
Niezapomniany smak świeżych owoców morza przyrządzonych w nieziemski sposób w tawernie Hostaria San Pietro w Trapani, gdzie stolik trzeba rezerwować  minimum dzień wcześniej. 
Specjalność w Hostaria San Pietro to różne pasty z owocami morza, każda tak samo pyszna, kalmary, mule, krewetki.
Zamówilśmy przystawki (talerz z różnymi owocami morza, bakłażany w oliwie z oliwek)  pasta busiate in pesto de pistacchio e gamberetto i spaghetti  z krewetkami i jeżowcem, bo brzmiało tajemniczo. J
Nie jestem w stanie opisać doznań smakowych, bo trzeba je poczuć indywidualnie.
Jeśli ktoś jest koneserem owoców morza, to odwiedzenie knajpy Hosteria San Pietro w Trapani powinno stać się jego życiowym celem. J
W knajpie pracuje dziewczyna z Polski, Marzena, którą Sycylia urzekła na tyle, że któregoś dnia postanowiła już tam zostać. J

Piękne talerze w knajpie Hostaria San Pietro w Trapani

Hostaria San Pietro w Trapani

Zestaw przystawek w Hostaria San Pietro - pycha!

Pasta z jeżowcem i krewetkami oraz pasta busiate in pesto de pistacchio e gamberetto. Palce lizać!

I na koniec słodki liquor, butelka została opróżniona. ;-)


Ten smak i zapach, którego tam doświadczyłam już zawsze będzie mi się kojarzył z Sycylią.  

Cudowny zapach świeżych ryb na targu rybnym w Trapani był również niepowtarzalny.
Targ rybny w Trapani.

Targ rybny w Trapani.

Ryba Spada.

W Palermo odwiedziliśmy kilka restauracji i knajp, wybierając je w zupełnie przypadkowy sposób i nigdy się nie pomyliliśmy.
To prawda co piszą w przewodnikach po Sycylii, że możesz w ciemno zamawiać tam potrawy, nawet  jak nie wiesz co dostaniesz, to jedyne ryzyko polega na tym, że spróbujesz czegoś nowego – absolutnie wspaniałego, jak wszystko inne . J
Zaczynając od przekąsek, bakłażany w świeżej oliwie z oliwek, bruschetty, oliwki, małe rybki, ośmiorniczki, przepyszne sery,  przechodząc  przez pasty przyrządzane na milion sposobów, kończąc na pizzy, która jest doskonała (ciasto, dodatki- wszystko idealne), a nie wspominając już o wołowinie w sosie limonkowym z małymi ziemniaczkami w chrupiącej skórce.
Produkty są świeże, a jedzenie w knajpach przygotowywane jest zawsze w domowy sposób.
Świeże zioła i czosnek w dużej ilości dodawane do potraw powodują notoryczny ślinotok. J
 Wszystko w towarzystwie zawsze pysznego domowego wina wypijanego w sporych ilościach.
 Finał z deserem i fenomenalnym espresso plus kieliszek likieru na koniec uczty.

Wszystko to tworzy idealny i doskonały POCHÓD dań, podawanych w odpowiednim czasie, które jemy w atmosferze spokoju i zupełnego luzu, bez odrobiny pośpiechu, rozmawiając przy tym i zupełnie nie odczuwając, że kolacja trwała cztery godziny. J

W każdym barze, czy kawiarni można zaspokoić tymczasowy głód kupując jedną z lokalnych przekąsek, które są charakterystyczne tylko w regionie Sycylii.
Nam najbardziej smakowało arancini, jest to panierowana w bułce tartej kula ciasta (przypominająca pomarańczę – stąd nazwa) z farszem  ryżowo -mięsnym lub serowym ( np. ser gorgonzola i szynka).
Jedna sztuka arancini może zaspokoić głód na długo, gdyż jest to przekąska bardzo syta.

Na koniec muszę wspomnieć o wszechobecnym zapachu kawy, który wydobywa się z niezliczonych kawiarni,  gdzie wchodząc upajasz się samym jej zapachem.
Zamawiasz espresso (koszt zawsze 1 euro lub poniżej 1 euro) i wypijasz na trzy łyki pyszny eliksir, który nie wymaga dodawania nawet cukru (już nie wspomnę o paskudzeniu go mlekiem).

A więc w ten oto sposób zmysł smaku i węchu oszalały i nie powróciły do tej pory do stanu normalności!

Wzrok


Od malowniczych sycylijskich widoków można  stracić wzrok.
Morze, góry, niziny i nieprzyzwoite nagromadzenie starożytnej architektury na jeden metr kwadratowy.
Nasza podróż trwała zaledwie tydzień,  a to o wiele za mało żeby odkryć  Sycylię chociażby w połowie.
Ograniczaliśmy się do zażywania uroków sycylijskiego stylu życia i eksploracji miast w których byliśmy.
Zacznę od Trapani, gdzie wylądowaliśmy i spędziliśmy pierwsze dwa dni.
Trapani to ciche, trochę senne miasteczko z przepiękną średniowieczną i renesansową architekturą, gdzie jeden dzień wydaje się trwać tydzień. J
Rozwlekający się czas poczytuję na plus, gdyż nie chodzi o to, że nie ma tam co robić, tylko o magiczną atmosferę, która sprawia, że czas się zatrzymuje.
Trapani przepiękne wygląda po zmroku, kiedy na średniowiecznych, wybrukowanych śliskim kamieniem, wąskich uliczkach zapalane są latarnie.
Światło odbijające się od pastelowo – żółtych kolorów kamienic tworzy mistyczną atmosferę.

Włóczenie się po Trapani późnym wieczorem. 

Magiczna atmosfera...

Widok, który zobaczyłam z wąskiego balkoniku naszego mieszkania w Trapani (Casa Trapanese) usytuowanego na Via Orfani, pośród wąskich uliczek starej części miasta wzruszył mnie do łez.
Mieszkanie mieściło się w starej kamienicy, klatka prowadząca na górę była bardzo wąska z marmurowymi schodami.
Mieszkanie składało się z kuchni, łazienki, sypialni i małego pokoju.
Nie było przedpokoi, z klatki wejście było prosto do kuchni. Wszystko w nim było tak uroczo stare, nawet płytki w kuchni.  Duchy przeszłości odczuwało się wyraźnie, niesamowita cisza w środku miasta!

Widok z okna mieszkania w Trapani, który tak mnie zauroczył pierwszego dnia...

:-)

Klatka schodowa w kamienicy przy Via Orfani w Trapani. 

:-)

Ostatnia fota przed odjazdem z Trapani na Via Orfani.

Przepełniający spokój w sercu, jak w „domu”. Pomyślałam, że tutaj mogłabym pomieszkać jakiś czas, napawać się tą atmosferą. Codziennie chodzić na targ i kupować świeże ryby, owoce morza, warzywa, owoce, przyprawy i przyrządzać z tego pyszne dania.
Potem smakować w dobrym towarzystwie to wszystko, nieśpiesznie, popijając prosecco lub regionalne wino.
Wieczorny spacer uliczkami pełnymi niespodzianek w każdym zaułku, przystanek na espresso, przejść się nabrzeżem i pozachwycać się krzyczącą historią starych domów usytuowanych przy morzu, gdzie wejścia do niektórych mieszkań są prosto z ulicy.
Mieszkańcy siedzą sobie na ulicy przed wejściem do mieszkania, jedzą i rozmawiają do późna.
Zatrzymać się i porozmawiać z nimi, posłuchać ciekawych historii, poznać ludzi.

Trapani nabrzeże.

Trapani widok z murów.

Trapani.

Trapani.

Trapani - urocze domy przy morzu.

Trapani.

Trapani.

Pani siedzi przed wejściem do mieszkania. 
Plac przy nabrzeżu.

Czy starczy życia na realizację tych wszystkich marzeń?
Mały przerywnik opisujący moje myśli i marzenia, które kiełkują w mojej głowie od dawna.
Może faktycznie mam cygańskie korzenie, które powodują, że ciągle gdzieś mnie gna?
Wracając do podróżniczych opowieści.
Drugi dzień w Trapani zaowocował decyzją odbycia rejsu na jedną z okolicznych wysp.
Wybraliśmy wyspę Favignana, bo jest położona najbliżej brzegu Sycylii, a naszym celem było głownie plażowanie w pięknych okolicznościach przyrody.
Bilety na rejs na wyspy kupuje się w porcie Trapani, rejsy są dość często, więc nie ma problemu z biletami. Ostatni rejs jest około 20:00.
Na Favignanę płynie się około 40 minut.
W porcie Favignany najlepiej wypożyczyć skuter, bo jest to najprzyjemniejszy środek poruszania się i szybkiego zwiedzania wyspy. (20 euro na cały dzień - do 19:00, bo o tej godzinie trzeba zdać skuter i wrócić do Trapani), dlatego najlepiej na wyspę wybrać się rano, żeby mieć wystarczająca ilość czasu na zwiedzanie i plażowanie.
Jeżeli ktoś nie jeździ na skuterze, to bez problemu może dojechać na wszystkie najładniejsze plaże autobusami, również prywatnymi.
Najbardziej do gustu, jeżeli chodzi o wypoczynek przypadła nam plaża Cala Azzurro (kolor morza na wyspie jest zaiste lazurowo niebieski). Plaża ma łagodne zejście do morza. Jest jedna tawerna w pobliżu, gdzie można kupić napoje (alkoholowe też J) i coś zjeść.  Po drodze na plażę spotkacie osiołki, które pasą się przy drogach i chętnie integrują się z przejeżdżającymi ludźmi. J
Po kąpieli na plaży Cala Azzurro ruszyliśmy dalej eksplorować wyspę.
Pojechaliśmy na opisywaną w przewodnikach plażę Cala Rossa, położoną pośród wysokich, białych skał i kamieniłomów.
Widokowo robi niesamowite wrażenie, morze na tle białych skał wydaje się być lazurowe i krystaliczne w sposób nierzeczywisty.
Do plaży jest dość ciężkie dojście i zejście do morza, dlatego postanowiliśmy po zrobieniu zdjęć widoków, ruszyć dalej.
Pojechaliśmy ponownie na plażę Cala Azzurro, gdzie spędziliśmy resztę czasu.

Malownicza plaża - Favignana.




Nasz skuter- bez jednego lusterka, czyli standard! ;-)

Plaża Cala Azzuro- Favignana.

Malowniczo położona plaża Cala Rossa - Favignana.

Cala Rossa - Favignana.

Kolejnego dnia ruszyliśmy z Trapani do Palermo, gdzie mieliśmy zarezerwowany hotel na następne cztery dni.
Autobusy do Palermo jeżdżą z portu w Trapani, co godzinę. Podróż trwa niecałe dwie godziny i przy okazji możne pooglądać ciekawe widoki przez okno autobusu.

Już na dworcu w Palermo czuje się zupełnie inny klimat miasta niż w Trapani.
Wielokulturowość mieszkańców Palermo sprawia, iż jest to miasto bardzo zróżnicowane.
Imponujące kamienice i ulice pełne sklepów z ubraniami z najwyższej pułki oraz biedne dzielnice i zaułki, gdzie można zobaczyć  prawdziwe życie większości mieszkańców miasta.
W Palermo mieszkają ludzie z różnych stron świata, jest sporo osób z krajów arabskich, które najczęściej prowadzą małe sklepy spożywcze. Sporo jest również emigrantów z Afryki i Azji.
Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w klimacie miasta, które tętni życiem do późnych godzin nocnych, ale zarówno w nocy, jak i w dzień zawsze można znaleźć  w nim miejsce zupełnie ciche i odludnione, tylko dla siebie.
Palermo zachwyca architekturą. Na każdym kroku czai się coś pięknego, co warto uchwycić  na zdjęciu.
Czuje się tu wpływy wielkich kultur: fenickiej, bizantyjskiej, rzymskiej, arabskiej, francuskiej, normańskiej i hiszpańskiej.
Arabskie bazary, piękne renesansowe i barokowe kościoły, wąskie uliczki z porozwieszanym kolorowym praniem, nastrojowe place z fontannami, ogrody palmowe, zachwycające kamienice.
Ach dużo tego!
Mieszkaliśmy w hotelu an jednej z głównych ulic w Palermo Corso Vittorio Emanuele (jestem przekonana, że w każdym włoskim mieście znajduje się przynajmniej jedna Głowna ulica o tej nazwie, w Trapani również mieszkaliśmy niedaleko Via Vittorio Emanuele – taka dygresja J).

Zachwyciła nas katedra w Palermo, która w nocy jest podświetlana na kolor czerwony, co tworzy niesamowitą atmosferę.

Katedra w Palermo.

Wejście do Katedry.

Niesamowita atmosfera w Katedrze - światło subtelnie przelatuje przez sklepienia.

Katedra nocą w czasie fiesty na cześć Świętej Rozalii - patronki miasta Palermo. 

Ulice Palermo przystrojone w czasie fiesty na cześć Św. Rozalii.

Bardzo spodobał nam się plac z ”fontanną wstydu”. Fontanna zaprojektowana została przez florenckich artystów i jest naprawdę niesamowita. Nazwa pochodzi od nagości figur umieszconych na wokoło fontanny, która bardzo krępowała dawnych mieszkańców Sycylii - trudno w to uwierzyć patrząc na obecnych sycylijczyków ;-).
Fajnie jest tam posiedzieć w ciągu dnia, jak i w nocy.

Fontanna wstydu w Palermo.






 Absolutnie fenomenalnym miejscem okazał się najstarszy bazar w Palermo – Lu Vucciria (X-XII w.), który wieczorem zamieniał się w tętniący życiem plac, gdzie można było prosto ze straganu zjeść świeże owoce morza, ryby lub mięsa.
Trafiliśmy na ten bazar szukając miejsca do oglądania finałów mistrzostw świata w piłce nożnej, było tam mnóstwo ludzi, w tym ciekawa mieszanka turystów i miejscowych.
Szoty i drinki ze straganów  można było wypić za niewielkie pieniądze – stosunek mocy do ceny zdecydowanie na plus mocy! ;-)
Tam też odkryliśmy, że Sycylia to kolejne miejsce, gdzie ludzie nie wstydzą się palić jonitów na ulicy.;-)
Nie muszę chyba wspominać, że raczej nikt nie kibicował Niemcom. J
Ciężko właściwie wskazać jakieś szczególne punkty w Palermo, bo połączenie zabytków i zaraz obok zrujnowanych kamienic oraz przyjaznych mieszkańców  tworzą magiczną atmosferę całej Sycylii, którą mieliśmy okazję w niewielkim zakresie poznać.


Widok na Katedrę z jednej z biednej dzielnicy w Palermo.

Zaraz zagłębimy się w te zakamarki. ;-)


Widok na cztery kamienice - Quattro Canti ("Cztery Rogi" na Piazza Vigliena). 

Zakupy zostaną wciągnięte na górę windą z koszyka.:-)

Jadna  z licznych uroczych uliczek w Palermo. 



DOTYK


Wyobraźcie sobie, że prosecco pite z kieliszków smakuje bardzo dobrze, ale nie zawsze kieliszki są konieczne! ;-)
Sycylia to idealny pomysł na podróż z kimś ważnym w waszym życiu.
Tam puszczają wodze wyobraźni i spełniają się wszystkie życzenia.
Nie mogę tutaj opisać w jaki sposób moja wyobraźnia tam pracowała i co się urzeczywistniało, bo cenzura tego nie wytrzyma i zamkną nam bloga, więc pozostawiam to waszej, bogatej wyobraźni ;-)
Zanurzając się w ciepłych, lazurowych wodach morza Tyrreńskiego na plażach w miejscowości Mondello czułam jego aksamitny dotyk.
Nieustannie moje ciało muskał dotyk słońca i wiatru.
Czego więcej można oczekiwać?
Niech i Wasze zmysły zwariują w tym kawałku niebiańskiej ziemi i  już nigdy nie wrócą do normalności!


Kasia

....

Kolor morza w Mondello.

Prosecco everywhere. ;-)

:-)



Sycylijski przysmak sprzedawany na straganach - pyszne małe ślimaki w ziołach. 

Pięknie położona plaża w Mondello. 

Last night in Palermo. :-)

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

1.       -  Na plaże w Mondello dojedziecie z Palermo autobusem nr 506 z pętli, która znajduje się  pod Teatro Politeama –koszt za dwie osoby 5, 60 euro w jedną stronę, 30 minut jazdy. Autobusy jeżdzą co 5 – 10 minut.
2.      
       -W Mondello jest publiczna plaża, ale nie polecamy, ze względu na zbyt dużą „multikulturowość”. Za miłą plaże z leżakami po godz. 14: 00 zapłacicie 10 euro za dwa leżaki i parasol. Od rana 20 euro za dwa leżaki i parasol. Lepiej przyjechać po 14:00 i siedzieć do oporu (czyli do 19:00) –po 14:00 jest przyjemniejsza temperatura i mniej ludzi.
3.       
      - Autobus z Trapani do Palermo i odwrotną stronę jest najtańszą i najszybszą opcją, Biletu nie kupisz u kierowcy. W Trapani jest to kasa biletowa przy porcie, a w Palermo punkt biletowy przy dworcu autobusowym (przy dworcu kolejowym).
4.       
P   - Polecamy szczególnej uwadze knajpę specjalizująca się w owocach morza w Trapni – Hostaria San Pietro. Koniecznością jest dokonanie rezerwacji stolika minimum dzień wcześniej.
5.      
P   - Polecamy zarezerwować nocleg w Trapni w Casa Trapanese, jest w miarę tanio i super obsługa. Szczególnie zapadł nam w pamięć Alessio, przemiły sycylijczyk mówiące po angielsku z pięknym włoskim akcentem, prawie śpiewając pokazał nam na mapie Trapani kilka fajnych i wartych uwagi miejsc.  Są na booking.com albo trivago.com i tam najlepiej rezerwować. My płaciliśmy 50 euro ze śniadaniem.  W mieszkaniu macie do dyspozycji w pełni wyposażoną kuchnię, łącznie z korkociągiem.,J ręczniki, mydła i suszarkę do włosów.
6.       -
     - W Palermo polecamy hotel Palazzo Sitano (4 gwaizdki), przy Via Emanuelle Corso (stare centrum miasta). My rezerwowaliśmy przez tri vago.com i trafiliśmy na mega promocję, za 4 dni zapłaciliśmy 200 euro ze śniadaniami (bardzo bogatymi).