Skontaktuj się znami

Jeżeli masz jakiekolwiek pytania - po prostu pisz: noninclusive.blogspot@gmail.com

piątek, 1 sierpnia 2014


SYCYLIA - SZALEŃSTWO ZMYSŁÓW


„Szaleństwo zmysłów” - w taki sposób określam obcowanie z tym pięknym kawałkiem włoskiej ziemi.
Postaram się opisać Wam dlaczego zmysłowe szaleństwo zdawało się nie mieć  końca.
Nie będę umieszczała tu informacji, które możecie wyczytać z przewodników,  skupię się raczej na swoich przemyśleniach i opisaniu tego, czym mnie urzekła Sycylia.
Do Sycylii wybraliśmy się w najgorętszym okresie lata, czyli od 11 lipca do 18 lipca 2014 roku.
W Polsce wówczas panowała niezła, słoneczna pogoda.

Po wylądowaniu na lotnisku w Trapani przywitała nas kojąca, wyspiarska i zapowiadająca niezwykłą przygodę bryza, która towarzyszyła nam do końca pobytu. 

Smak i węch


Miejsca, które odwiedzam zazwyczaj zapamiętuję lepiej lub gorzej dzięki smakowaniu regionalnej kuchni.
Sycylijskie  jedzenie w mojej ocenie,  jak do tej pory nie ma sobie równych!
Niezapomniany smak świeżych owoców morza przyrządzonych w nieziemski sposób w tawernie Hostaria San Pietro w Trapani, gdzie stolik trzeba rezerwować  minimum dzień wcześniej. 
Specjalność w Hostaria San Pietro to różne pasty z owocami morza, każda tak samo pyszna, kalmary, mule, krewetki.
Zamówilśmy przystawki (talerz z różnymi owocami morza, bakłażany w oliwie z oliwek)  pasta busiate in pesto de pistacchio e gamberetto i spaghetti  z krewetkami i jeżowcem, bo brzmiało tajemniczo. J
Nie jestem w stanie opisać doznań smakowych, bo trzeba je poczuć indywidualnie.
Jeśli ktoś jest koneserem owoców morza, to odwiedzenie knajpy Hosteria San Pietro w Trapani powinno stać się jego życiowym celem. J
W knajpie pracuje dziewczyna z Polski, Marzena, którą Sycylia urzekła na tyle, że któregoś dnia postanowiła już tam zostać. J

Piękne talerze w knajpie Hostaria San Pietro w Trapani

Hostaria San Pietro w Trapani

Zestaw przystawek w Hostaria San Pietro - pycha!

Pasta z jeżowcem i krewetkami oraz pasta busiate in pesto de pistacchio e gamberetto. Palce lizać!

I na koniec słodki liquor, butelka została opróżniona. ;-)


Ten smak i zapach, którego tam doświadczyłam już zawsze będzie mi się kojarzył z Sycylią.  

Cudowny zapach świeżych ryb na targu rybnym w Trapani był również niepowtarzalny.
Targ rybny w Trapani.

Targ rybny w Trapani.

Ryba Spada.

W Palermo odwiedziliśmy kilka restauracji i knajp, wybierając je w zupełnie przypadkowy sposób i nigdy się nie pomyliliśmy.
To prawda co piszą w przewodnikach po Sycylii, że możesz w ciemno zamawiać tam potrawy, nawet  jak nie wiesz co dostaniesz, to jedyne ryzyko polega na tym, że spróbujesz czegoś nowego – absolutnie wspaniałego, jak wszystko inne . J
Zaczynając od przekąsek, bakłażany w świeżej oliwie z oliwek, bruschetty, oliwki, małe rybki, ośmiorniczki, przepyszne sery,  przechodząc  przez pasty przyrządzane na milion sposobów, kończąc na pizzy, która jest doskonała (ciasto, dodatki- wszystko idealne), a nie wspominając już o wołowinie w sosie limonkowym z małymi ziemniaczkami w chrupiącej skórce.
Produkty są świeże, a jedzenie w knajpach przygotowywane jest zawsze w domowy sposób.
Świeże zioła i czosnek w dużej ilości dodawane do potraw powodują notoryczny ślinotok. J
 Wszystko w towarzystwie zawsze pysznego domowego wina wypijanego w sporych ilościach.
 Finał z deserem i fenomenalnym espresso plus kieliszek likieru na koniec uczty.

Wszystko to tworzy idealny i doskonały POCHÓD dań, podawanych w odpowiednim czasie, które jemy w atmosferze spokoju i zupełnego luzu, bez odrobiny pośpiechu, rozmawiając przy tym i zupełnie nie odczuwając, że kolacja trwała cztery godziny. J

W każdym barze, czy kawiarni można zaspokoić tymczasowy głód kupując jedną z lokalnych przekąsek, które są charakterystyczne tylko w regionie Sycylii.
Nam najbardziej smakowało arancini, jest to panierowana w bułce tartej kula ciasta (przypominająca pomarańczę – stąd nazwa) z farszem  ryżowo -mięsnym lub serowym ( np. ser gorgonzola i szynka).
Jedna sztuka arancini może zaspokoić głód na długo, gdyż jest to przekąska bardzo syta.

Na koniec muszę wspomnieć o wszechobecnym zapachu kawy, który wydobywa się z niezliczonych kawiarni,  gdzie wchodząc upajasz się samym jej zapachem.
Zamawiasz espresso (koszt zawsze 1 euro lub poniżej 1 euro) i wypijasz na trzy łyki pyszny eliksir, który nie wymaga dodawania nawet cukru (już nie wspomnę o paskudzeniu go mlekiem).

A więc w ten oto sposób zmysł smaku i węchu oszalały i nie powróciły do tej pory do stanu normalności!

Wzrok


Od malowniczych sycylijskich widoków można  stracić wzrok.
Morze, góry, niziny i nieprzyzwoite nagromadzenie starożytnej architektury na jeden metr kwadratowy.
Nasza podróż trwała zaledwie tydzień,  a to o wiele za mało żeby odkryć  Sycylię chociażby w połowie.
Ograniczaliśmy się do zażywania uroków sycylijskiego stylu życia i eksploracji miast w których byliśmy.
Zacznę od Trapani, gdzie wylądowaliśmy i spędziliśmy pierwsze dwa dni.
Trapani to ciche, trochę senne miasteczko z przepiękną średniowieczną i renesansową architekturą, gdzie jeden dzień wydaje się trwać tydzień. J
Rozwlekający się czas poczytuję na plus, gdyż nie chodzi o to, że nie ma tam co robić, tylko o magiczną atmosferę, która sprawia, że czas się zatrzymuje.
Trapani przepiękne wygląda po zmroku, kiedy na średniowiecznych, wybrukowanych śliskim kamieniem, wąskich uliczkach zapalane są latarnie.
Światło odbijające się od pastelowo – żółtych kolorów kamienic tworzy mistyczną atmosferę.

Włóczenie się po Trapani późnym wieczorem. 

Magiczna atmosfera...

Widok, który zobaczyłam z wąskiego balkoniku naszego mieszkania w Trapani (Casa Trapanese) usytuowanego na Via Orfani, pośród wąskich uliczek starej części miasta wzruszył mnie do łez.
Mieszkanie mieściło się w starej kamienicy, klatka prowadząca na górę była bardzo wąska z marmurowymi schodami.
Mieszkanie składało się z kuchni, łazienki, sypialni i małego pokoju.
Nie było przedpokoi, z klatki wejście było prosto do kuchni. Wszystko w nim było tak uroczo stare, nawet płytki w kuchni.  Duchy przeszłości odczuwało się wyraźnie, niesamowita cisza w środku miasta!

Widok z okna mieszkania w Trapani, który tak mnie zauroczył pierwszego dnia...

:-)

Klatka schodowa w kamienicy przy Via Orfani w Trapani. 

:-)

Ostatnia fota przed odjazdem z Trapani na Via Orfani.

Przepełniający spokój w sercu, jak w „domu”. Pomyślałam, że tutaj mogłabym pomieszkać jakiś czas, napawać się tą atmosferą. Codziennie chodzić na targ i kupować świeże ryby, owoce morza, warzywa, owoce, przyprawy i przyrządzać z tego pyszne dania.
Potem smakować w dobrym towarzystwie to wszystko, nieśpiesznie, popijając prosecco lub regionalne wino.
Wieczorny spacer uliczkami pełnymi niespodzianek w każdym zaułku, przystanek na espresso, przejść się nabrzeżem i pozachwycać się krzyczącą historią starych domów usytuowanych przy morzu, gdzie wejścia do niektórych mieszkań są prosto z ulicy.
Mieszkańcy siedzą sobie na ulicy przed wejściem do mieszkania, jedzą i rozmawiają do późna.
Zatrzymać się i porozmawiać z nimi, posłuchać ciekawych historii, poznać ludzi.

Trapani nabrzeże.

Trapani widok z murów.

Trapani.

Trapani.

Trapani - urocze domy przy morzu.

Trapani.

Trapani.

Pani siedzi przed wejściem do mieszkania. 
Plac przy nabrzeżu.

Czy starczy życia na realizację tych wszystkich marzeń?
Mały przerywnik opisujący moje myśli i marzenia, które kiełkują w mojej głowie od dawna.
Może faktycznie mam cygańskie korzenie, które powodują, że ciągle gdzieś mnie gna?
Wracając do podróżniczych opowieści.
Drugi dzień w Trapani zaowocował decyzją odbycia rejsu na jedną z okolicznych wysp.
Wybraliśmy wyspę Favignana, bo jest położona najbliżej brzegu Sycylii, a naszym celem było głownie plażowanie w pięknych okolicznościach przyrody.
Bilety na rejs na wyspy kupuje się w porcie Trapani, rejsy są dość często, więc nie ma problemu z biletami. Ostatni rejs jest około 20:00.
Na Favignanę płynie się około 40 minut.
W porcie Favignany najlepiej wypożyczyć skuter, bo jest to najprzyjemniejszy środek poruszania się i szybkiego zwiedzania wyspy. (20 euro na cały dzień - do 19:00, bo o tej godzinie trzeba zdać skuter i wrócić do Trapani), dlatego najlepiej na wyspę wybrać się rano, żeby mieć wystarczająca ilość czasu na zwiedzanie i plażowanie.
Jeżeli ktoś nie jeździ na skuterze, to bez problemu może dojechać na wszystkie najładniejsze plaże autobusami, również prywatnymi.
Najbardziej do gustu, jeżeli chodzi o wypoczynek przypadła nam plaża Cala Azzurro (kolor morza na wyspie jest zaiste lazurowo niebieski). Plaża ma łagodne zejście do morza. Jest jedna tawerna w pobliżu, gdzie można kupić napoje (alkoholowe też J) i coś zjeść.  Po drodze na plażę spotkacie osiołki, które pasą się przy drogach i chętnie integrują się z przejeżdżającymi ludźmi. J
Po kąpieli na plaży Cala Azzurro ruszyliśmy dalej eksplorować wyspę.
Pojechaliśmy na opisywaną w przewodnikach plażę Cala Rossa, położoną pośród wysokich, białych skał i kamieniłomów.
Widokowo robi niesamowite wrażenie, morze na tle białych skał wydaje się być lazurowe i krystaliczne w sposób nierzeczywisty.
Do plaży jest dość ciężkie dojście i zejście do morza, dlatego postanowiliśmy po zrobieniu zdjęć widoków, ruszyć dalej.
Pojechaliśmy ponownie na plażę Cala Azzurro, gdzie spędziliśmy resztę czasu.

Malownicza plaża - Favignana.




Nasz skuter- bez jednego lusterka, czyli standard! ;-)

Plaża Cala Azzuro- Favignana.

Malowniczo położona plaża Cala Rossa - Favignana.

Cala Rossa - Favignana.

Kolejnego dnia ruszyliśmy z Trapani do Palermo, gdzie mieliśmy zarezerwowany hotel na następne cztery dni.
Autobusy do Palermo jeżdżą z portu w Trapani, co godzinę. Podróż trwa niecałe dwie godziny i przy okazji możne pooglądać ciekawe widoki przez okno autobusu.

Już na dworcu w Palermo czuje się zupełnie inny klimat miasta niż w Trapani.
Wielokulturowość mieszkańców Palermo sprawia, iż jest to miasto bardzo zróżnicowane.
Imponujące kamienice i ulice pełne sklepów z ubraniami z najwyższej pułki oraz biedne dzielnice i zaułki, gdzie można zobaczyć  prawdziwe życie większości mieszkańców miasta.
W Palermo mieszkają ludzie z różnych stron świata, jest sporo osób z krajów arabskich, które najczęściej prowadzą małe sklepy spożywcze. Sporo jest również emigrantów z Afryki i Azji.
Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w klimacie miasta, które tętni życiem do późnych godzin nocnych, ale zarówno w nocy, jak i w dzień zawsze można znaleźć  w nim miejsce zupełnie ciche i odludnione, tylko dla siebie.
Palermo zachwyca architekturą. Na każdym kroku czai się coś pięknego, co warto uchwycić  na zdjęciu.
Czuje się tu wpływy wielkich kultur: fenickiej, bizantyjskiej, rzymskiej, arabskiej, francuskiej, normańskiej i hiszpańskiej.
Arabskie bazary, piękne renesansowe i barokowe kościoły, wąskie uliczki z porozwieszanym kolorowym praniem, nastrojowe place z fontannami, ogrody palmowe, zachwycające kamienice.
Ach dużo tego!
Mieszkaliśmy w hotelu an jednej z głównych ulic w Palermo Corso Vittorio Emanuele (jestem przekonana, że w każdym włoskim mieście znajduje się przynajmniej jedna Głowna ulica o tej nazwie, w Trapani również mieszkaliśmy niedaleko Via Vittorio Emanuele – taka dygresja J).

Zachwyciła nas katedra w Palermo, która w nocy jest podświetlana na kolor czerwony, co tworzy niesamowitą atmosferę.

Katedra w Palermo.

Wejście do Katedry.

Niesamowita atmosfera w Katedrze - światło subtelnie przelatuje przez sklepienia.

Katedra nocą w czasie fiesty na cześć Świętej Rozalii - patronki miasta Palermo. 

Ulice Palermo przystrojone w czasie fiesty na cześć Św. Rozalii.

Bardzo spodobał nam się plac z ”fontanną wstydu”. Fontanna zaprojektowana została przez florenckich artystów i jest naprawdę niesamowita. Nazwa pochodzi od nagości figur umieszconych na wokoło fontanny, która bardzo krępowała dawnych mieszkańców Sycylii - trudno w to uwierzyć patrząc na obecnych sycylijczyków ;-).
Fajnie jest tam posiedzieć w ciągu dnia, jak i w nocy.

Fontanna wstydu w Palermo.






 Absolutnie fenomenalnym miejscem okazał się najstarszy bazar w Palermo – Lu Vucciria (X-XII w.), który wieczorem zamieniał się w tętniący życiem plac, gdzie można było prosto ze straganu zjeść świeże owoce morza, ryby lub mięsa.
Trafiliśmy na ten bazar szukając miejsca do oglądania finałów mistrzostw świata w piłce nożnej, było tam mnóstwo ludzi, w tym ciekawa mieszanka turystów i miejscowych.
Szoty i drinki ze straganów  można było wypić za niewielkie pieniądze – stosunek mocy do ceny zdecydowanie na plus mocy! ;-)
Tam też odkryliśmy, że Sycylia to kolejne miejsce, gdzie ludzie nie wstydzą się palić jonitów na ulicy.;-)
Nie muszę chyba wspominać, że raczej nikt nie kibicował Niemcom. J
Ciężko właściwie wskazać jakieś szczególne punkty w Palermo, bo połączenie zabytków i zaraz obok zrujnowanych kamienic oraz przyjaznych mieszkańców  tworzą magiczną atmosferę całej Sycylii, którą mieliśmy okazję w niewielkim zakresie poznać.


Widok na Katedrę z jednej z biednej dzielnicy w Palermo.

Zaraz zagłębimy się w te zakamarki. ;-)


Widok na cztery kamienice - Quattro Canti ("Cztery Rogi" na Piazza Vigliena). 

Zakupy zostaną wciągnięte na górę windą z koszyka.:-)

Jadna  z licznych uroczych uliczek w Palermo. 



DOTYK


Wyobraźcie sobie, że prosecco pite z kieliszków smakuje bardzo dobrze, ale nie zawsze kieliszki są konieczne! ;-)
Sycylia to idealny pomysł na podróż z kimś ważnym w waszym życiu.
Tam puszczają wodze wyobraźni i spełniają się wszystkie życzenia.
Nie mogę tutaj opisać w jaki sposób moja wyobraźnia tam pracowała i co się urzeczywistniało, bo cenzura tego nie wytrzyma i zamkną nam bloga, więc pozostawiam to waszej, bogatej wyobraźni ;-)
Zanurzając się w ciepłych, lazurowych wodach morza Tyrreńskiego na plażach w miejscowości Mondello czułam jego aksamitny dotyk.
Nieustannie moje ciało muskał dotyk słońca i wiatru.
Czego więcej można oczekiwać?
Niech i Wasze zmysły zwariują w tym kawałku niebiańskiej ziemi i  już nigdy nie wrócą do normalności!


Kasia

....

Kolor morza w Mondello.

Prosecco everywhere. ;-)

:-)



Sycylijski przysmak sprzedawany na straganach - pyszne małe ślimaki w ziołach. 

Pięknie położona plaża w Mondello. 

Last night in Palermo. :-)

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

1.       -  Na plaże w Mondello dojedziecie z Palermo autobusem nr 506 z pętli, która znajduje się  pod Teatro Politeama –koszt za dwie osoby 5, 60 euro w jedną stronę, 30 minut jazdy. Autobusy jeżdzą co 5 – 10 minut.
2.      
       -W Mondello jest publiczna plaża, ale nie polecamy, ze względu na zbyt dużą „multikulturowość”. Za miłą plaże z leżakami po godz. 14: 00 zapłacicie 10 euro za dwa leżaki i parasol. Od rana 20 euro za dwa leżaki i parasol. Lepiej przyjechać po 14:00 i siedzieć do oporu (czyli do 19:00) –po 14:00 jest przyjemniejsza temperatura i mniej ludzi.
3.       
      - Autobus z Trapani do Palermo i odwrotną stronę jest najtańszą i najszybszą opcją, Biletu nie kupisz u kierowcy. W Trapani jest to kasa biletowa przy porcie, a w Palermo punkt biletowy przy dworcu autobusowym (przy dworcu kolejowym).
4.       
P   - Polecamy szczególnej uwadze knajpę specjalizująca się w owocach morza w Trapni – Hostaria San Pietro. Koniecznością jest dokonanie rezerwacji stolika minimum dzień wcześniej.
5.      
P   - Polecamy zarezerwować nocleg w Trapni w Casa Trapanese, jest w miarę tanio i super obsługa. Szczególnie zapadł nam w pamięć Alessio, przemiły sycylijczyk mówiące po angielsku z pięknym włoskim akcentem, prawie śpiewając pokazał nam na mapie Trapani kilka fajnych i wartych uwagi miejsc.  Są na booking.com albo trivago.com i tam najlepiej rezerwować. My płaciliśmy 50 euro ze śniadaniem.  W mieszkaniu macie do dyspozycji w pełni wyposażoną kuchnię, łącznie z korkociągiem.,J ręczniki, mydła i suszarkę do włosów.
6.       -
     - W Palermo polecamy hotel Palazzo Sitano (4 gwaizdki), przy Via Emanuelle Corso (stare centrum miasta). My rezerwowaliśmy przez tri vago.com i trafiliśmy na mega promocję, za 4 dni zapłaciliśmy 200 euro ze śniadaniami (bardzo bogatymi).
    


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz