Jeżeli masz jakiekolwiek pytania - po prostu pisz: noninclusive.blogspot@gmail.com
poniedziałek, 24 lutego 2014
Koh Samui - eksploracja wyspy - Elephant Trekking i wodospady
Kolejny obowiązkowy punkt do zaliczenia na Koh Samui to przejażdżka na słoniu. Z ośrodka "przejażdżkowego" można przejść się obejrzeć wodospady. Przejażdżka kosztuje coś ok. 400 THB za osobę. NIE WARTO. Słonie są traktowane przez opiekunów ewidentnie źle, są kłute takimi jakby czekanikami przez "furmanów", którzy przy okazji krzyczą na nie wyzywając od najgorszych (przekleństwa da się rozpoznać w każdym języku). Sama trasa też jest nieciekawa i w niczym nie przypomina tej z folderów. W dodatku nasz poganiacz okazał się wyjątkowo niemiły i jawnie okazywał niechęć do białych.
Jazda na słoniu za to jest wrażeniem dziwnym. Czuć, że przewala się pod nami góra mięśni, która ma się wrażenie, że zaraz się przewróci.
Zagadka - znajdź słonia na obrazku
Zastanawialiśmy się czy na tym blokowisku mieszka obsługa
Obowiązkowa fotka na słoniu, jedyny moment kiedy nasz poganiacz był miły. Oczywiście dlatego, że zaraz potem wymusił okup za oddanie aparatu.
Po trekkingu poszliśmy obejrzeć wodospad. Droga okazała się dość męcząca i cały czas pod górę, na szczęście zabrali nas po drodze jacyś Niemcy, którzy w odróżnieniu od nas nie poszkocili ( ;) ) na jeepa. Wodospad okazał się rozczarowaniem. Miał mieć kilkadziesiąt metrów wysokości, ale według nas był to raczej kilkudziesięciometrowy strumyk.
Na osłodę rozczarowania ktoś zainstalował huśtawkę
Japońscy turyści robili tu zdjęcia, nie mogliśmy być gorsi.
Przez taki fajny mostek wracało się z wodospadu
Widok na wodospad z drogi powrotnej, niestety Niemcy nam zwiali z podwózką
Po wodospadach zaliczyliśmy jeszcze karmienie słoni i ruszyliśmy do Tarnim Secret Garden.
Na zakończenie filmiki z przejażdżki i karmienia słoni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz