Pomysł na Tajlandię zrodził się przy okazji tego, że wyznaczyliśmy sobie datę ślubu na 4 maja 2012 r.
A może na odwrót i dostosowaliśmy datę do promocji na bilety lotnicze Aerosvitu ? W każdym razie jedyne co było zaplanowane to kupione bilety na trasie Warszawa-Kijów, Kijów-Bangkok, wylot 5 maja 2012 r. Rafał zaplanował nam co chcemy zobaczyć i jak podróż co do godziny będzie wyglądać. Plan był taki: 2-3 dni w Bangokoku, a jako że jedziemy w maju, to tyłkiem do góry powygrzewamy się w słońcu na Koh Samui. Po drodze park narodowy Khao Sok - bo wygląda zachwycającą w internecie, potem pojedziemy na zachód na Phuket i Phi Phi a stamtąd na docelową Koh Samui. I to wszystko w trakcie 16 dni. Jednak ostatecznie wszystkie plany wzięły w łeb, co zburzyło spokój Rafała, ale pozwoliło spędzić więcej czasu w raju.
Była to nasza pierwsza podróż do Azji. przejrzeliśmy przewodniki, przeczytaliśmy chyba wszystkie strony internetowe z poradami dla wyjeżdżających do Tajlandii, czuliśmy więc, że wszystko wiemy i poradzimy sobie bez problemu. Jak się miało później okazać nie byliśmy gotowi na "One Night in Bangkok" ale o tym dalej.
Dla ciekawych
Bilety Aerosvitu kosztowały nas 2400 zł na głowę, ale można podobno znaleźć taniej. Aerosvit podobno zbankrutował i bardzo dobrze, bo podróż tymi liniami to był koszmar. Ludzie polecali nam Aeroflot, warto rozglądać się za promocjami Emirates i Qatar Aerlines.
Do Tajlandii nie potrzeba wizy, wystarczy paszport.
Nie wybieraliśmy się w regiony zagrożone Malarią (północ kraju), więc ze szczepień ograniczyliśmy się do zółtaczki A+B oraz Tężec+Blonica+Krztusiec.
Ubezpieczenie podróżne na 2 tygodnie to koszt ok 200-300 zł za 2 osoby.
Założyliśmy, że na miejscu wydamy 5000 zł. Prawie się udało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz