Do barcelony polecieliśmy we Wrześniu 2013 r., na 4 dni. Akurat była promocja w Ryanairze (1000 zł za dwie osoby w 2 strony). Przez portal rezerwacyjny zamówiliśmy sobie Hostel New York. Urzekła nas więzienny klimat, to że w cenie było śniadanie, i jedna z najniższych dostępnych cen - 650 zł za 2 osoby + 5 EUR za wypożyczenie pościeli, której hostel nie zapewniał.
Na miejscu byliśmy ok. 23.00. Złapaliśmy autobus z lotniska, który zawiózł nas na Ramlas - główny deptak barcelony. Nasz hostel mieścił się w dzielnicy Bari Gotic, w odległości krótkiego spaceru od Ramblas.
Na miejscu przerzyliśmy szok kulturowy. Po 22 w sklepach nie sprzedają piwa !!! Nic nie szkodzi. Co dwa kroki stoi hindus, u którego można za 1 EUR zakupić zimną puszeczkę (małą), zaledwie 0.30 Eurocentów drożej niż w sklepie. Za każdym razem po pytaniu "Bier, birra, cerveza?" następowała dalsza litania "hash, marihuana, cocaine?". No cóż, wieczorem można nabyć wszystko. Marihuanę palą zresztą wszyscy na każdym kroku specjalnie się z tym nie kryjąc. Taki klimat. Zakupiliśmy po napoju i poszliśmy do hostelu przyszykować się do zwiedzania. Hostel nas nie zawiódł. Wyglądał jak więzienie i w dodatku dostaliśmy piętrowe łóżko. Po interwencji, następnego dnia dostawili nam kolejne, co spowodowało, ze pokój składał się już tylko z łóżka. O śniadaniu można powiedzieć tyle, ze było, codziennie to samo. Za tą cenę nie narzekaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz