Tajlandia to bez dwóch zdań turystyczny raj. Nie ma żadnych problemów z noclegami i transportem. Wszystko bez problemu można załatwić na miejscu.
Nie bardzo polecalibyśmy wyjazd z dziećmi, bo mogą przejść przyspieszony kurs dojrzewania
Jest tanio, ale nie tak tanio jak ludzie mówią.
My słyszeliśmy przed wyjazdem o posiłkach za 10 zł i naprawdę dobrych pokojach za 50 zł.
Jasne.
Przeciętne ceny w THB kształtowały się następująco (ceny z 2012 r., ale z tego co wiemy niewiele się zmieniły, 1 THB w czasie naszego pobytu to 0.12 zł. Teraz jest chyba nieco tańszy):
- Pad Thai - od 50 THB ( na ulicy) do 80 THB w lokalu,
- Curry (zielone, czerwone) - 100 -150 THB,
- kura na patyku 20 - 60 THB,
- ryba w curry - 400 THB,
- ośmiornica na patyku - 50 - 80 THB,
- brzydka kiełbacha - ok 30 THB
- zupa - 50 - 80 THB
- piwo - jest drogie - 60 - 100 THB za butelkę.
- woda w butelce - ok. 20 THB.
- wypożyczenie skutera 200 -250 THB,
- masaż - od 200 THB,
- kokos - 30 - 50 THB,
- pokoje - w Bangkoku najtańsze nory bez klimatyzacji 300 THB. Na wyspach od 500 THB za syf bez klimatyzacji - górny limit chyba nie istnieje :)
Ogólnie w Bangkoku wszystko jest nieco tańsze.
Wiele cen podaliśmy w postach.
Główna rada - kierujcie się własnym rozumem i nie słuchajcie Tajów ! Szczególnie w Bangkoku, gdzie na każdym kroku chcą na coś naciągnąć. Do podawanych czasów przejazdów itp. dodajcie sobie 2 - 3 godziny :)
Przeszukajcie internety. Jest wiele serwisów, w których opisane jest, gdzie jechać w jakiej porze roku, podstawowe informacje o poruszaniu się itd. sporo tych informacji jest naprawdę przydatnych i pozwala (albo jak pokazują nasze przypadki w Bangkoku - nie) uniknąć wielu pułapek.
Nie bierzcie za dużo rzeczy, a na pewno nic ciepłego "na wszelki wypadek". Na miejscu jest niesamowicie gorąco. Ogólnie nie warto brać za dużo rzeczy, bo na miejscu można sobie kupić jakieś rzeczy (koszulki 100-200 THB, Spodenki 150-300 THB, japonki 100 - 400 THB). Można oczywiście drożej. Jeżeli nie macie ochoty na zakupy, to na miejscu na każdym kroku są pralnie. Te na ulicy są nieco tańsze, ale my korzystaliśmy z hotelowej, za 200 THB wyprano, wyprasowano i poskładano wszystkie nasze ubrania i następnego dnia po powrocie do pokoju czekały już na nas.
I najważniejsze - uśmiechajcie się. Nawet jak ktoś próbuje was lekko orżnąć, to po co sobie psuć urlop. Dla was to i tak tylko kilka groszy straty. Poza tym w Tajlandii źle reagują na ciskanie się, a uśmiechem można wiele załatwić.
Co zrobilibyśmy inaczej ?
Na pewno zwiedzilibyśmy atrakcje Bangkoku i okolic, które porzuciliśmy na rzecz pluskania się w oceanie. Czujemy się winni ale wybaczamy sobie, ponieważ:
a) człowiek wyjeżdża żeby wypocząć, a nie ganiać na siłę,
b) byliśmy w podróży poślubnej,
c) Bangkok jest naprawdę męczący,
d) Koh Samui to Raj i basta :)
PS. Nie udało nam się zmieścić w założonym budżecie. Łącznie z lotem wydaliśmy niecałe 12 000 zł ale żyliśmy jak książęta (królowie mieszkają w lepszych hotelach) i troszkę poszaleliśmy na miejscu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz