Sri Lanka siedziała nam w głowie już od jakiegoś czasu.
A właściwie to Kasi siedziały Indie a Rafałowi powrót do Tajlandii. Odcinek gotowania z Pascalem, czy jak to się nazywa, kręcony na Sri Lance umiejscowił nam to miejsce gdzieś z tyłu głowy, musiała się wydarzyć tylko okazja.
Okazja trafiła się w trakcie świąt Bożego Narodzenia. Kasia wypatrzyła promocję Emirates Airlines na loty do Colombo z Kijowa z przesiadką w Dubaju za 1500 zł. Wystarczyło tylko dokupić biletu LOTu z Warszawy do Kijowa i mamy lot z Warszawy do Colombo za 1860 zł za osobę.
Już 3 kwietnia 2014 r ! Wracamy 19 kwietnia.
Lot jest z przesiadkami z dosyć długimi czasami oczekiwania w Kijowie i w Dubaju, więc liczymy, że w którąś stronę uda się choć rzucić okiem na te miasta.
Na Sri Lankę konieczna jest wiza. Można o nią aplikować on-line na stronie http://www.eta.gov.lk, wtedy kosztuje 30 USD albo zapłacić na lotnisku - koszt 35 USD. Po przeczytaniu czyjejś relacji, gdzie opisywał półtoragodzinne stanie w kolejce po wizę na lotnisku, postanowiliśmy zakupić wizę on-line. Do zakupu niezbędna jest karta kredytowa. Trzeba podać adres, pod którym będzie się przebywać na Sri Lance, ale jest to tylko formalność. Można podać adres jakiegokolwiek hotelu, z któregoś z portali rezerwacyjnych. "Przyznanie" wizy trwa do 24 godzin. Kasia dostała potwierdzenie przyznania już po godzinie, ja nie dostałem w ogóle. Na stronie internetowej można jednak sprawdzić status swojego wniosku i pokazuje, że mam wizę. Więc chyba wszystko jest w porządku. Wizy nie są wbijane do paszportu, teoretyczne wszystko jest w systemie komputerowym. My dla bezpieczeństwa zabieramy ze sobą wydruki potwierdzeń z internetu.
Na Sri Lankę konieczna jest wiza. Można o nią aplikować on-line na stronie http://www.eta.gov.lk, wtedy kosztuje 30 USD albo zapłacić na lotnisku - koszt 35 USD. Po przeczytaniu czyjejś relacji, gdzie opisywał półtoragodzinne stanie w kolejce po wizę na lotnisku, postanowiliśmy zakupić wizę on-line. Do zakupu niezbędna jest karta kredytowa. Trzeba podać adres, pod którym będzie się przebywać na Sri Lance, ale jest to tylko formalność. Można podać adres jakiegokolwiek hotelu, z któregoś z portali rezerwacyjnych. "Przyznanie" wizy trwa do 24 godzin. Kasia dostała potwierdzenie przyznania już po godzinie, ja nie dostałem w ogóle. Na stronie internetowej można jednak sprawdzić status swojego wniosku i pokazuje, że mam wizę. Więc chyba wszystko jest w porządku. Wizy nie są wbijane do paszportu, teoretyczne wszystko jest w systemie komputerowym. My dla bezpieczeństwa zabieramy ze sobą wydruki potwierdzeń z internetu.
Plan jest następujący:
4 kwietnia o 16.30 lądujemy planowo na lotnisku w Colombo (które w rzeczywistości jest bliżej Negombo).
Stamtąd łapiemy autobus do Kandy, które będzie naszą bazą wypadową do zwiedzenia trójkąta kulturalnego - Anuradhapura, Pollonaruwa, Dambulla, Sigirya, na które chcemy poświęcić 3 dni. Kandy zobaczymy sobie przy okazji.
Czwartego dnia wsiadamy w pociąg (według rozkładu o 3.30 rano) i już ok. 9.00 powinniśmy być w Nuwara Eliya. Tam wybierzemy się na zwiedzanie fabryki herbaty Pedro Tea estate, przejdziemy się wśród pól herbaty i być może zahaczymy o wodospad Lover's Leap. O 12.40 jest kolejny pociąg, którym dojedziemy do miejscowości Ella, skąd złapiemy autobus do miejscowości Tissamaharama, która jest bazą wypadową dla safari w parku narodowym Yala. Tam, w zależności od pory, załatwiamy na następny dzień całodzienne safari albo odpoczniemy dzień zwiedzając okolicę i dopiero ruszymy polować na Gepardy.
Z Tissamaharamy ruszamy na Mirissa Beach, gdzie przez resztę wyjazdu będziemy grzać tyłki na plaży, robiąc stamtąd wypady po okolicy.
Tyle plany, zobaczymy na miejscu co z nich wyjdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz