Castelldefels to miejscowość, w której jest plaża najbliżej Barcelony. Właściwie jest to pół prawdy, bo najbliżej Barcelony jest plaża miejska w Barcelonie, która jest całkiem, całkiem. My szukaliśmy jednak nieco spokojniejszego klimatu. Zdecydowaliśmy się na Castelldefels, ponieważ dojazd trwa całe 20 min i można dojechać tam na bilecie komunikacji miejskiej na 1 strefę (stref biletowych jest 7, od drugiej strefy są to już głębokie przedmieścia). Do Castelldefels dojeżdża się kolejką Renfe, najlepiej przesiąść się na nią przy stacji metra Passeig de Gracia. Piszemy "przy", ponieważ z mapek i większości opisów wynika, że stacja kolejki jest w tym samym miejscu co metro, jednak w rzeczywistości trzeba przejść pareset metrów. Kolejka jedzie pod miastem, dopiero na obrzeżach wyjeżdża na zewnątrz. Po drodze mija się blokowiska, po typach kręcących się tam widać, że turyści powinni raczej trzymać się starówki.
W samym Castelldefels jest dworzec, kilka knajp i wieelka plaża, która powitała posezonową pustką. Koniec września na plaży w Barcelonie to ok. 25 stopni, piękne słońce i ciepła woda, także na wypoczynek można śmiało przyjechać.
 |
| Na lewo pusto |
 |
| Na prawo pusto |
 |
| Pośrodku pusto |
 |
| Mewy tylko nieco inne, niż nad Bałtykiem |
 |
| Depresję wywołaną pustką i czyhającymi na nas gołębiami usunęliśmy popularnym hiszpańskim lekarstwem :) |
Jako że na plaży spędziliśmy cały dzień, poszliśmy coś zjeść do jednej restauracji przy plaży. Obsługa była zdziwiona, że ktokolwiek się przypałętał. Była jakaś promocja i za obiad z deserkiem płaciliśmy po 10 EUR. Menu jak i kelner było tylko po hiszpańsku. Rafał postanowił zaeksperymentować, Kasia postawiła na danie, które nie zawiedzie.
 |
| Eksperyment okazał się golonką wieprzową |
 |
| A paella była super |
 |
| Od razu widać, kto zamówił lepsze danie. |
Castelldefels zdecydowanie polecamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz